I w końcu nadeszły. Światełka w oknach, promocje w sklepach, miliony bombek i choinek na półkach. Taaa...
W ciągu roku jest parę dni, na które człowiek czeka z utęsknieniem, a które - w większości przypadków - kojarzą się ze śmiechem, dobrym jedzonkiem i rodzinną atmosferą. My też nie mogłyśmy się doczekać Świąt Bożego Narodzenia mimo, że w tym roku były one dość nietypowe.
W związku z naszym pobytem w Anglii i brakiem najbliższej rodziny postanowiłyśmy spędzić ten świąteczny czas ze znajomymi i przyjaciółmi. Ktoś pomyśli: "jak to? bez rodziny? takie święta, to nie święta". Nic bardziej mylnego. Obowiązkowe punkty programu to krokiety i barszcz z uszkami, piękna choinka (co ciekawe, zupełnie nie było widać, że w rzeczywistości miała dość nietypowy kolor), prezenty, opłatek i kolędy w tle. Wszystko zgodnie z tradycją, choć w luźniejszej atmosferze i z nutką zabawy.
![]() |
| Wigilijny hit - zgadnij kim jesteś. |
Nie będziemy po kolei opisywać każdej chwili z tego, poniekąd magicznego dnia. W tym świątecznym poście chcemy się z wami podzielić tym, czego dowiedziałyśmy się o angielskich świętach.
Główne różnice między polskimi i angielskimi świętami:
- 24 czy 25 grudnia?
Głównym i najbardziej wyczekiwanym dniem tutaj jest 25 grudnia. Właśnie w Boże Narodzenie Anglicy spotykają się ze swoimi rodzinami na świąteczny, popołudniowy posiłek. 24 grudnia nie dzieje się tu nic nadzwyczajnego, a tutejsi mieszkańcy co najwyżej spotykają się na przedświątecznego drinka lub szaleją w sklepach w poszukiwaniu ostatnich sztuk indyka.
-Indyk vs. karp.
Siedząc w pracy, w ostatnich dniach, wymieniałyśmy się ze współpracownikami informacjami o naszych zwyczajach i tradycjach. Nie wyobrażacie sobie jakie zdziwienie ogarnia Anglików na wieść o tym, że nasza wigilia jest bezmięsna. Oni ubóstwiają indyka i kupują go nie w postaci jednej sztuki, ale torbami wynoszą ze sklepów. Nie powiemy - na myśl o cieplutkim, pieczonym mięsku ślinka aż sama cieknie, ale czy chociaż w jednym dniu nie można by zrobić czegoś innego? poświęcić się, by ten dzień był wyjątkowy i zamiast mięsa zjeść rybę? Na naszym stole karpia akurat nie było, ale ryba po grecku robiła furorę.
![]() |
| Domowe! |
-Słodkości i jeszcze więcej słodkości.
Ciasta i desery to jedne z naszych wigilijnych potraw, ale zdecydowanie górę nad wszystkim biorą karp w towarzystwie barszczu, pierogów czy kapusty z grochem. Anglicy wręcz uwielbiają słodkie i nie wyobrażają sobie świąt bez tradycyjnego puddingu (nie miałyśmy okazji go spróbować - nie żebyśmy specjalnie rozpaczały z tego powodu) i małych mince pies (Szpahla - straszliwe słodkie ciasteczka z bakaliową masą. Nawet dla wielbicieli słodkości to będzie za dużo).
-Im więcej światełek, tym lepiej.
Anglicy zdecydowanie nie oszczędzają na prądzie i nie martwią się o rachunki. Wiadomo, że prawie każdy ma w święta choinkę, nie może również zabraknąć bombek i ozdób, ale czy całe domy obwieszone światełkami to już nie przesada? Na tutejszych ulicach nie raz trudno odróżnić dom od supermarketu. Znajdziecie tu wszystko: od świecących reniferów, przez bluszcze i girlandy światełek, po mrugającego bałwana, sztuczny śnieg i całą ekipę świętego mikołaja. W tutejszych ogródkach trudno dostrzec kawałek trawy, a zabawa w najlepsze zaczyna się już na początku grudnia.
Możemy sobie odpuścić świątecznego karpia, powiesić na oknach świecącego renifera i objadać się puddingiem, ale zapomnieć o opłatku? Tak Kochani. W tutejszej tradycji zabrakło dzielenia się opłatkiem, a zamiast tego rozrywa się wspólnie christmas crackers - wybuchowe cukierki z papieru, z małym upominkiem i żartem w środku. Muszę przyznać ( Szpahla), że jest to fajna forma rozweselania towarzystwa. Akurat w moim przypadku znalazłam w środku foremkę do ciasta w kształcie choinki i mało śmieszny kawał o nadziewanym indyku, ale sam pomysł nam się podoba.
Ile kultur, tyle tradycji. Mogłybyśmy wymienić jeszcze wiele innych rzeczy, które zrobiły na nas wrażenie podczas grudniowego pobytu tutaj. Niektóre zwyczaje nam się podobają, inne znowu nie. Prawda jest taka, że nieważne jak się spędza święta, ile jest potraw na stole i gdzie się aktualnie przebywa. Ważne żeby spędzić je z bliskimi ludźmi. Oczywiście, strasznie tęsknimy za naszymi rodzinkami. Po rozmowach i życzeniach przez skypa byłyśmy kompletnie zapłakane i tęskniłyśmy jeszcze bardziej. Jednakże dobrze, że mogłyśmy spędzić ten czas wśród ludzi, z którymi też czujemy się swobodnie. Takie chwile dają nam nowe, świetne wspomnienia, a tak na prawdę jeszcze bardziej zaczynamy doceniać tych, których na chwilę zostawiłyśmy w Polsce.
P.S. A taką świąteczną pogodę mamy teraz w Londynie














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz