wtorek, 2 grudnia 2014

Są takie momenty kiedy czuję, że mi kogoś brakuje…

Dzisiejszy post będzie inny niż wszystkie. Nie o tym co aktualnie zwiedzamy, poznajemy, doświadczamy, ale o tym jak bardzo te rzeczy stają się nieważne, gdy przychodzi dzień ogromnej tęsknoty.

Z tęsknotą jest trochę tak jak z oddychaniem.Oddychamy cały czas, choć robimy to kompletnie nieświadomie. Gdy w końcu zdamy sobie z tego sprawę, nagle staje się to niesamowicie skomplikowaną czynnością. Z tęsknotą jest bardzo podobnie - tęsknimy cały czas, bez udziału myśli, zupełnie nieświadomie. Ale gdy nagle, w najmniej spodziewanym momencie, dotrze do nas siła tego uczucia, to trudno nad nim z powrotem zapanować.
A właściwie czy trzeba nad nim panować? Tęsknota jest dobra - weryfikuje nasze priorytety, potrzeby, uczucia. Mobilizuje do dalszych działań. Sprawia, że wracają najlepsze wspomnienia.

Jednym z elementów dłuższego podróżowania jest pozostawienie rodziny, przyjaciół, znajomych i sąsiadów nieraz tysiące kilometrów od nas. O ile pożegnanie z sąsiadem jest czymś prostym, tak pozostawienie kogoś, kogo darzymy jakimś większym uczuciem ze słowem " niedługo wrócę..", jest często niewyobrażalne. Wielokrotnie zastanawiałyśmy się przed wyjazdem "..ale jak to...ja mam być tam, a wy tu? co ja będę tam bez was robić?...", ale czasem warto postawić na siebie i zastanowić się czy taki sprawdzian wytrzymałości uczuć nie sprawi, że staną się one jeszcze głębsze.

Biorąc pod uwagę to, że jesteśmy już w Anglii ponad miesiąc, chcemy się podzielić naszymi przemyśleniami i sposobami radzenia sobie w chwilach kryzysu, jakie następują przy dłuuugich wyjazdach:

1. Zabierz ze sobą bliską osobę.

Nie można zabrać wszystkich: mamy, chłopaka i psa, ale należy pamiętać, że co dwie głowy to nie jedna. My na szczęście mamy siebie i mamy Darie z Natim. Przyznajemy się bez bicia, że niejednokrotnie miałyśmy już kryzys w stylu " ja już chcę do domu....mamo....zabierz mnie stąd..". Takie sytuacje pojawiają się najczęściej w chwilach, gdy po raz kolejny nie oddzwaniają w sprawie pracy, gdy znowu odmawiają Ci wynajmu pokoju, gdy znowu padł internet, albo po prostu zaczął padać deszcz. Właśnie wtedy warto się na chwilę zatrzymać, odetchnąć i podzielić się swoimi wątpliwościami ze swym kompanem. Nikt lepiej Ci nie wytłumaczy, otrząśnie, wytrze łzy czy rozśmieszy jak przyjaciel w niedoli. Kolejny dzień i od razu człowiek wstaje z pozytywnym myśleniem : "...my nie damy rady? my? to patrz!".

2. Pozwól sobie na emocje.

Masz ochotę płakać? Płacz. Masz ochotę po marudzić? Marudź. Wszystko jest dla ludzi. Nie trzymaj emocji w sobie, bo wybuchniesz. Wierzcie nam, jeden dzień płaczu i kolejne dni będą pełne mobilizacji i uśmiechu. I pamiętaj, że śmiech to zdrowie, a z fajną ekipą w cale nie trzeba wiele by śmiać się do łez. Nigdy nie będzie lepszego miejsca i czasu na robienie głupot, niż właśnie tu i teraz.

3. Skoncentruj się na tym co możesz zyskać, będąc tu gdzie jesteś.

Im więcej się myśli, tym większe głupoty przychodzą do głowy. Wszystko wydaje się bez znaczenia i myślisz tylko o tym, żeby wrócić do kraju? Idź pozwiedzać. Przecież przyjechałaś/łeś tu po coś. Jest tyle pięknych i ciekawych rzeczy do zobaczenia. Kolejne zabytkowe uliczki, uśmiechy od obcych ludzi i od razu stwierdzisz, że chcesz tu jeszcze chwilę zostać. Dłuższą chwilę.

4. Rozmawiaj z tymi, których zostawiłeś/łaś za górami, za lasami.

Skype, viber, facebook i inne takie. To wszystko stworzył ktoś mądry po to, żeby twoja tęsknota stała się trochę mniejsza. Jest kamera, jest mikrofon i możesz chociaż na chwile poczuć się prawie jak w domu. Plus dzisiejszych czasów jest taki, że nie musisz czekać na gołębia z listem od chłopaka (chociaż to zapewne ma swój duży urok), tylko możecie wymieniać się co chwilę elektronicznymi wiadomościami.

5. Pamiętaj, że nic na siłę.

Zawsze jest opcja powrotu. O ile podróż w drugą stronę nie wiąże się z przepłynięciem Nilu, skokiem ze spadochronu czy przejściem Sahary to wszystko da się w dość szybki sposób odkręcić. I nie mówimy tu o poddawaniu się, o nie! Jednakże czy człowiek nie czuje się bezpieczniej jeśli wie, że w ciągu dwóch godzin może wrócić na stare śmieci, a dzisiejsze życie jest tylko pewnym przystankiem?

Kochani, pamiętamy o was i tęsknimy czasem, aż do szaleństwa. Każda z nas wolałaby was wszystkich tutaj zabrać i podzielić się tym, czego tutaj doświadczamy. Niestety, nie wszystko da się na razie zrobić. Ale spokojnie! Jeszcze trochę i wszyscy znowu będziemy się razem bawić, zwiedzać, pić, szaleć... (niepotrzebne skreślić).


OM&OP

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz