Dzisiejszy post będzie inny niż wszystkie.
Nie o tym co aktualnie zwiedzamy, poznajemy, doświadczamy, ale o tym jak bardzo
te rzeczy stają się nieważne, gdy przychodzi dzień ogromnej tęsknoty.
Z tęsknotą jest trochę tak jak z oddychaniem.Oddychamy cały czas, choć robimy to kompletnie nieświadomie. Gdy w końcu zdamy sobie z tego sprawę, nagle staje się to niesamowicie skomplikowaną czynnością. Z tęsknotą jest bardzo podobnie - tęsknimy cały czas, bez udziału myśli, zupełnie nieświadomie. Ale gdy nagle, w najmniej spodziewanym momencie, dotrze do nas siła tego uczucia, to trudno nad nim z powrotem zapanować.
A właściwie czy trzeba nad nim panować? Tęsknota jest dobra - weryfikuje nasze priorytety, potrzeby, uczucia. Mobilizuje do dalszych działań. Sprawia, że wracają najlepsze wspomnienia.
Z tęsknotą jest trochę tak jak z oddychaniem.Oddychamy cały czas, choć robimy to kompletnie nieświadomie. Gdy w końcu zdamy sobie z tego sprawę, nagle staje się to niesamowicie skomplikowaną czynnością. Z tęsknotą jest bardzo podobnie - tęsknimy cały czas, bez udziału myśli, zupełnie nieświadomie. Ale gdy nagle, w najmniej spodziewanym momencie, dotrze do nas siła tego uczucia, to trudno nad nim z powrotem zapanować.
A właściwie czy trzeba nad nim panować? Tęsknota jest dobra - weryfikuje nasze priorytety, potrzeby, uczucia. Mobilizuje do dalszych działań. Sprawia, że wracają najlepsze wspomnienia.
Jednym z elementów dłuższego podróżowania
jest pozostawienie rodziny, przyjaciół, znajomych i sąsiadów nieraz tysiące
kilometrów od nas. O ile pożegnanie z sąsiadem jest czymś prostym, tak
pozostawienie kogoś, kogo darzymy jakimś większym uczuciem ze słowem "
niedługo wrócę..", jest często niewyobrażalne. Wielokrotnie
zastanawiałyśmy się przed wyjazdem "..ale jak to...ja mam być tam, a wy
tu? co ja będę tam bez was robić?...", ale czasem warto postawić na
siebie i zastanowić się czy taki sprawdzian wytrzymałości uczuć nie sprawi, że
staną się one jeszcze głębsze.
Biorąc pod uwagę to, że jesteśmy już w
Anglii ponad miesiąc, chcemy się podzielić naszymi przemyśleniami i sposobami
radzenia sobie w chwilach kryzysu, jakie następują przy dłuuugich wyjazdach:
1. Zabierz ze sobą bliską osobę.
Nie można zabrać wszystkich: mamy,
chłopaka i psa, ale należy pamiętać, że co dwie głowy to nie jedna. My na
szczęście mamy siebie i mamy Darie z Natim. Przyznajemy się bez bicia, że
niejednokrotnie miałyśmy już kryzys w stylu " ja już chcę do
domu....mamo....zabierz mnie stąd..". Takie sytuacje pojawiają się
najczęściej w chwilach, gdy po raz kolejny nie oddzwaniają w sprawie pracy, gdy
znowu odmawiają Ci wynajmu pokoju, gdy znowu padł internet, albo po prostu zaczął padać deszcz.
Właśnie wtedy warto się na chwilę zatrzymać, odetchnąć i podzielić się swoimi
wątpliwościami ze swym kompanem. Nikt lepiej Ci nie wytłumaczy, otrząśnie,
wytrze łzy czy rozśmieszy jak przyjaciel w niedoli. Kolejny dzień i od razu
człowiek wstaje z pozytywnym myśleniem : "...my nie damy rady? my? to
patrz!".
2. Pozwól sobie na emocje.
Masz ochotę płakać? Płacz. Masz ochotę po
marudzić? Marudź. Wszystko jest dla ludzi. Nie trzymaj emocji w sobie, bo
wybuchniesz. Wierzcie nam, jeden dzień płaczu i kolejne dni będą pełne
mobilizacji i uśmiechu. I pamiętaj, że śmiech to zdrowie, a z fajną ekipą w cale nie trzeba wiele by śmiać się do łez. Nigdy nie będzie lepszego miejsca i
czasu na robienie głupot, niż właśnie tu i teraz.
3. Skoncentruj się na tym co możesz zyskać,
będąc tu gdzie jesteś.
Im więcej się myśli, tym większe głupoty
przychodzą do głowy. Wszystko wydaje się bez znaczenia i myślisz tylko o tym,
żeby wrócić do kraju? Idź pozwiedzać. Przecież przyjechałaś/łeś tu po coś. Jest
tyle pięknych i ciekawych rzeczy do zobaczenia. Kolejne zabytkowe uliczki,
uśmiechy od obcych ludzi i od razu stwierdzisz, że chcesz tu jeszcze chwilę
zostać. Dłuższą chwilę.
4. Rozmawiaj z tymi, których
zostawiłeś/łaś za górami, za lasami.
Skype, viber, facebook i inne takie. To
wszystko stworzył ktoś mądry po to, żeby twoja tęsknota stała się trochę
mniejsza. Jest kamera, jest mikrofon i możesz chociaż na chwile poczuć się
prawie jak w domu. Plus dzisiejszych czasów jest taki, że nie musisz czekać na
gołębia z listem od chłopaka (chociaż to zapewne ma swój duży urok), tylko
możecie wymieniać się co chwilę elektronicznymi wiadomościami.
5. Pamiętaj, że nic na siłę.
Zawsze jest opcja powrotu. O ile podróż w
drugą stronę nie wiąże się z przepłynięciem Nilu, skokiem ze spadochronu czy
przejściem Sahary to wszystko da się w dość szybki sposób odkręcić. I nie
mówimy tu o poddawaniu się, o nie! Jednakże czy człowiek nie czuje się
bezpieczniej jeśli wie, że w ciągu dwóch godzin może wrócić na stare śmieci, a
dzisiejsze życie jest tylko pewnym przystankiem?
Kochani, pamiętamy o was i tęsknimy czasem,
aż do szaleństwa. Każda z nas wolałaby was wszystkich tutaj zabrać i podzielić
się tym, czego tutaj doświadczamy. Niestety, nie wszystko da się na razie
zrobić. Ale spokojnie! Jeszcze trochę i wszyscy znowu będziemy się razem bawić, zwiedzać, pić, szaleć... (niepotrzebne skreślić).
OM&OP

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz