Jest taki dzień w roku, kiedy zaczynasz myśleć o tym, ile już Cię w życiu spotkało, ile pięknych i złych chwil już przeżyłeś i ilu ludzi już nigdy nie spotkasz. Dzień Wszystkich Świętych to nie tylko wspomnienie tych, który odeszli, ale także czas zadumy i refleksji na temat mijających dni. Uwielbiamy widok zapalonych nocą zniczy, będących takim małym światełkiem do nieba. Jednakże czy bogato "zastawione" groby, pełne drogich wiązanek i ogromnych świec rzeczywiście pokazują, jak bardzo tęsknimy za bliskimi?
Nie chciałybyśmy, żeby ktoś pomyślał o tym, jak bardzo w ciągu paru dni odwróciłyśmy się od tego co polskie. Chcemy po prostu pokazać jak proste rzeczy, mają wielkie znaczenie.
| Krematorium w Enfield. |
| Plac przy krematorium przypomina bardziej wjazd do hiszpańskiej hacjendy. |
| Nie, to nie grób małego dziecka. Pani Parker tydzień temu obchodziłaby 87 urodziny. |
Czy to jest bardziej ludzkie i szczere? Jeśli ktoś uważa, że pisanie do zmarłej osoby jest szaleństwem, to niech sam się zastanowi czy wielkość nagrobka i ilość "prezentów" świadczy o jego wielkiej pamięci do bliskich. Może warto czasem usiąść na drewnianej ławce, wśród krzaków róży i "porozmawiać", z kimś kogo już nie można zobaczyć.
W Polsce okres Wszystkich Świętych jest bardzo mocno zakorzeniony w naszej tradycji. Zastanawiamy się jednak czy rzeczywiście w tym cmentarnym zgiełku można w spokoju powspominać zmarłych? Dzisiaj na cmentarzu w Enfield nie spotkałyśmy praktycznie nikogo, mimo to każdy nagrobek był zadbany, każdy krzaczek przystrzyżony, każda alejka zamieciona.
Jedynie tych światełek brak...
OM&OP

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz