Można mieć wielkie plany, wspaniałe mapy i wyznaczone drogi. Wychodzisz z metra i...? Piękne budynki, w starym stylu, tłumy idące w swoją stronę i tyle rzeczy, które chcesz na raz zobaczyć.
Wysiadłyśmy z metra i stanęłyśmy w Green Parku. Dużo pięknych drzew i zielonej, krótko przystrzyżonej trawy. No i leżaki. Niby małe elementy, które sprawiają, że chcesz się zatrzymać, usiąść i patrzeć w dal.
Popatrzyłyśmy na drogowskazy i ruszyłyśmy w stronę Buckingham Palace. Warto wcześniej sprawdzić, o której jest zmiana warty. Nam się udało i zobaczyłyśmy początek pochodu w towarzystwie tłumu turystów i policjantów w specyficznych czapkach, w dodatku na koniach. Niestety sprawy organizacyjne nie pozwoliły nam na obejrzenie całego widowiska, ale spokojnie, co się odwlecze to nie uciecze.
Popatrzyłyśmy na drogowskazy i ruszyłyśmy w stronę Buckingham Palace. Warto wcześniej sprawdzić, o której jest zmiana warty. Nam się udało i zobaczyłyśmy początek pochodu w towarzystwie tłumu turystów i policjantów w specyficznych czapkach, w dodatku na koniach. Niestety sprawy organizacyjne nie pozwoliły nam na obejrzenie całego widowiska, ale spokojnie, co się odwlecze to nie uciecze.
London Eye to jak wiadomo wielka konstrukcja przypominająca diabelski młyn. Osobiście uważam (Szpahla), że może ładnie wygląda i warto zobaczyć panoramę Londynu, ale ile można wysiedzieć w kabinie poruszającej się z prędkością ślimaka? Z daleka młyn wygląda na nieruchomy. Ładny, ale na zdjęciach. Jeśli ktoś lubi posiedzieć w klaustrofobicznej kabinie pełnej ludzi i spokojnie popatrzeć na otaczający go świat, to jest to coś dla niego. My zdecydowanie preferujemy zwiedzanie na nogach.
Krótki spacer wzdłuż Tamizy i już jesteśmy pod Big Benem. Rzeczywiście - robi wrażenie, zdecydowanie nie jest to przereklamowana atrakcja turystyczna. Neogotyk w najczystszej postaci. Kilka kroków dalej: Opactwo Westminsterskie. Alejka obok: Trafalgar square. Po prostu kosmos. Mistrz Yoda stoi obok Batmana i irlandzkiego dudziarza, a tłum gapiów bije oklaski dla ulicznego magika.
Życie, taniec i muzyka. Chcę tu zostać.
Ostatkiem sił udało nam się przelecieć przez National Gallery. Dlaczego tylko przelecieć? Ponieważ zawsze możemy pójść tam kolejny raz. Nawet dziesiąty, by godzinami kontemplować przy dziełach Leonarda. W końcu National Gallery jak większość muzeów w Anglii jest DARMOWA.
Nawiązując do tematu pieniędzy trzeba przyznać, że centrum Londynu do najtańszych nie należy. Sama wyprawa do centrum (i z powrotem) kosztowała nas ponad 8 funtów. Jeżeli jednak jesteśmy nastawieni wyłącznie na zwiedzanie, to do przetrwania wystarczy nam woda, bułki i atmosfera miasta.
Dzięki temu będzie to najsmaczniejsza bułka, jaką jedliście w życiu.
Taki widok zostaje w głowie.
- łamanie przepisów drogowych nie grozi karą grzywny. I to notoryczne. Wystarczył jeden dzień w centrum miasta, by przekonać się, że jesteśmy jedynymi osobami przejmującymi się światłami na przejściach dla pieszych. Dla większości miejscowych/turystów czerwone światło to wyłącznie zalecenie by przyspieszyć kroku.
- mewy też mogą latać w środku miasta, nie leżącego nad morzem.
Londyn jest niesamowity. Jeśli nie wiesz co robić - zapytaj. A jeśli nie wiesz dokąd iść - po prostu idź przed siebie.
OM&OP
Krótki spacer wzdłuż Tamizy i już jesteśmy pod Big Benem. Rzeczywiście - robi wrażenie, zdecydowanie nie jest to przereklamowana atrakcja turystyczna. Neogotyk w najczystszej postaci. Kilka kroków dalej: Opactwo Westminsterskie. Alejka obok: Trafalgar square. Po prostu kosmos. Mistrz Yoda stoi obok Batmana i irlandzkiego dudziarza, a tłum gapiów bije oklaski dla ulicznego magika.
Życie, taniec i muzyka. Chcę tu zostać.
Ostatkiem sił udało nam się przelecieć przez National Gallery. Dlaczego tylko przelecieć? Ponieważ zawsze możemy pójść tam kolejny raz. Nawet dziesiąty, by godzinami kontemplować przy dziełach Leonarda. W końcu National Gallery jak większość muzeów w Anglii jest DARMOWA.
Nawiązując do tematu pieniędzy trzeba przyznać, że centrum Londynu do najtańszych nie należy. Sama wyprawa do centrum (i z powrotem) kosztowała nas ponad 8 funtów. Jeżeli jednak jesteśmy nastawieni wyłącznie na zwiedzanie, to do przetrwania wystarczy nam woda, bułki i atmosfera miasta.
Dzięki temu będzie to najsmaczniejsza bułka, jaką jedliście w życiu.
Kolejne przemyślenia:
- niesamowite wrażenie robi przegląd ludzi z całego świata: od ciemnoskórych, po Hindusów, Arabów, Włochów, Irlandczyków, Polaków. No i ortodoksyjnych Żydów. Nigdzie nie widziałyśmy tylu panów z pejsami jak tutaj.Taki widok zostaje w głowie.
- łamanie przepisów drogowych nie grozi karą grzywny. I to notoryczne. Wystarczył jeden dzień w centrum miasta, by przekonać się, że jesteśmy jedynymi osobami przejmującymi się światłami na przejściach dla pieszych. Dla większości miejscowych/turystów czerwone światło to wyłącznie zalecenie by przyspieszyć kroku.
- mewy też mogą latać w środku miasta, nie leżącego nad morzem.
Londyn jest niesamowity. Jeśli nie wiesz co robić - zapytaj. A jeśli nie wiesz dokąd iść - po prostu idź przed siebie.
OM&OP


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz