piątek, 1 maja 2015

Rozstania i powroty.

"To prawda, że przygoda bez odrobiny stresu i lęku nie byłaby przygodą piękną, ale jakąś taką byle jaką, bo coś, co przychodzi bez trudu, w konsekwencji nie daje żadnej satysfakcji."
                                                                       Raymond Maufrais - Zielone piekło

Minęły 3 miesiące od naszego ostatniego postu…niczym miś nasz blog zapadł w zimowy sen, by podczas opóźnionej wiosny wystawić nos na zewnątrz. Wbrew pozorom nasza zima i początek wiosny nie były pozbawione emocji i ospałe. Wręcz przeciwnie. W ciągu 3 miesięcy wydarzyło się wiele. Jedna z nas wróciła do Polski, druga zdecydowała się dać Londynowi jeszcze jedną szanse. Jedna rzuciła pracę, druga zawisła na jej ścianie (w wymiarze metaforycznym - jako wyróżniony stachanowiec). Były płacze, kłótnie, śmiechy, tytułowe rozstania i powroty. Końcem końców jesteśmy. Tu  i teraz. Razem. 



Wczoraj po raz kolejny (Micha 5-ąty, Szpahla 4-ty) odwiedziłyśmy nasze ukochane Camden. Jest to, na razie, jedno z niewielu miejsc do których chcemy wracać przy każdej możliwej okazji. Mimo, że budka z naszą ulubioną chińszczyzną zniknęła, a box z innej nie był już tak nieziemsko przepyszny, dalej kochamy to miejsce. Za co? Idąc pomiędzy straganami uderza Cię różnorodność zapachów, kolorów i dźwięków. Tak różni ludzie stale mijający siebie. „Człowiek cyborg” zatrzymuje się by posłuchać piosenki śpiewanej przez „dzieci kwiaty”. To jest piękne!  I chociaż podróż na miejsce zajęła nam prawie 2h, nie mogłyśmy przestać się uśmiechać. Chociaż przez chwile chciałyśmy poczuć to coś. Taką małą wolność?




Miałyśmy przyjechać na 3 miesiące, jesteśmy już tu 6 miesięcy (z przerwami - Micha). Czy zamierzamy wrócić? Pewnie kiedyś, w końcu, tak. Kiedy? Tego nikt nie wie. Czasami zastanawiamy się czy nasza historia nie powinna być w jakiś sposób przestrogą i wskazówką dla innych. Jak już kiedyś wspominałyśmy Londyn bez wątpienia wciąga, do tego stopnia, że później trochę trudno się przestawić na Polski tryb życia. Zaczynasz tęsknić za londyńską różnorodnością i w jakiś sposób za beztroską. Za londyńską pogodą i przechodzeniem na czerwonym świetle. Rezygnujesz z jednego, na rzecz czegoś innego.

Gdzie jest Wally (Bambi)?

 Jakie z tego wnioski?
- Przyjeżdżając tutaj nic nie zakładaj. Wszyscy nam to mówili, żadna z nas nie wierzyła póki nie przekonała się na własnej skórze. Ustalenie przedziału czasowego jest bezsensowne. Daj sobie jednak te 3 miesiące kryzysów, zwątpień, tęsknoty, by rzeczywiście zacząć żyć.

-Nie bój się swoich uczuć i ryzykuj.

-Pamiętaj: masz tylko 25 lat, a nie aż 25 lat. Na wszystko przyjdzie czas. Na razie korzystaj z życia. 

OM&OP 


2 komentarze:

  1. A z ciekawości -gdzie pracujecie (pracowalyacie)?;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szpahla prowadzi kawiarnie, a Micha zaczyna pracę w sklepie ze sportową odzieżą. :)

    OdpowiedzUsuń