Ogólnie jak na razie wszystko układa się idealnie. Bez większych problemów dotarłyśmy do Darii, ale powiedzmy otwarcie - bez pomocy i przygotowania ten wyjazd nie miałby racji bytu. Najważniejsze jest to by mieć kogoś, kto poprowadzi Cię za rękę, kto powie gdzie załatwić wszelkie formalności, na jakiej stacji wsiąść i wysiąść, do kogo się uśmiechać, a kogo omijać wielkim łukiem.
Pierwsze przemyślenia:
- nie stawaj w kolejce Priority przy wejściu do bramy na lotnisku. Mi się udało (taki ze mnie vip) ale Szpahlę już cofnęli i spotkałyśmy się dopiero w samolocie...dodatkowo pamiętaj o telefonie. Mniej stresu gdy Twój kompan podróży znika z uśmiechem za szklanymi drzwiami, a Ty tkwisz z walizką zastanawiając się czy w ogóle uda Ci się wsiąść do samolotu.
- miej zapewniony odbiór z lotniska. Dojazd do miejsca docelowego z lotniska (Stansted) oddalonego 30 km od Londynu do najłatwiejszych (i najprostszych) nie należy. Na szczęście mogłyśmy sobie podarować tę przyjemność i miałyśmy transport spod lotniska pod same drzwi. Opowieści o pierwszych krokach w Londynie podczas podróży, też się przydają. Im więcej informacji o życiu tutaj, tym lepiej.
- otwórz się i nastaw pozytywnie - różnorodność ludzi i języków w okół może przytłoczyć, ale (podobno) to kwestia przyzwyczajenia. Nie bój się podejść i zapytać. Wbrew pozorom ludzie nie gryzą, a wręcz przeciwnie. Zwykłe zakupy, zwykły kasjer, przemiłe pytania na temat pogody i samopoczucia. Od razu milej zaczyna się dzień.
- zwracaj uwagę na znaki i uwagi. Jeśli jest napisane, że na ruchomych schodach masz stać po prawej stronie, bo w wielkim świecie ludzie lubią biegać po schodach, to trzymaj się prawej strony. Dzięki temu unikniesz popchnięć czy komentarzy.
- idź za tłumem. Nie wiesz jak przetransportować się z pociągu do metra? Idź za tłumem. Nie wiesz jak otworzyć bramkę w metrze? Patrz na ludzi. Mniej stresu, więcej przyjemności.
Na razie cieszymy się każdym dniem i każdą chwilą. Bierzemy co się da. Ładujemy baterie, by sprostać kolejnym wyzwaniom.
OM&OP

